Co jakiś czas mam nieodpartą ochotę zmienić coś w swoim życiu. Ostatnio, podobnie jak miliony innych Polaków, w Sylwestra. Nie pamiętam już, co sobie obiecałem, ale wiem, że nie dotrzymałem tej obietnicy. Pogodny koniec lutego skłonił mnie do kolejnej refleksji nad swoim życiem i doszedłem do wniosku, że tak dalej być nie może. Pora coś w sobie zmienić.
Na początek: motywacja. Przez najbliższy czas, co tydzień (chyba, że mój leń w dupie zmusi mnie, bym oglądał częściej) obejrzę jedną część Rocky'ego. Co jak co, ale boksujący Stallone idealnie motywuje do ruszenia dupska. Po drugie: zaczynam biegać. Do tej pory bieganie wydawało mi się tak nudnym zajęciem, że to głowa mała. W sumie, cały czas mi się tak wydaje, ale w przypadku mojego obecnego stylu życia, to jest najlepsze rozwiązanie. A nuż mi się spodoba. Skorzystam z tabelek na trening-biegacza.pl i aplikacji Endomondo na Androida. Oprócz biegania - ćwiczenia. Pompki i rozciąganie na sprężynie. Myślę też o brzuszkach, ale za bardzo nie mam gdzie ich robić.
Poza tym, będę kładł się spać nie później niż 1:00 w nocy i wstawał wcześnie rano, by, uwaga, zjeść śniadanie! Nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłem śniadanie. W ogóle postaram się jeść co najmniej 5 posiłków dziennie. Uda mi się, bo średnio co 3 godziny odczuwam głód.
Myślę, że dzięki codziennym ćwiczeniom będę wyglądał lepiej, a co za tym idzie będę się sobie bardziej podobał i będę szczęśliwszy. Dzięki dobremu samopoczuciu, łatwiej poradzę sobie z innymi problemami.
Start: poniedziałek, 3 marca. Życzcie mi wytrwałości.



0 komentarze:
Prześlij komentarz