Jakiś czas temu miałem nieprzyjemność niekorzystania przez kilka dni z Internetu. Tak bywa, gdy dostawcą jest firma, o której nikt nie słyszał. I tak musiałem zabić czas grając w Fife albo ucząc się (no dobra, tylko grając). Pakiet w telefonie skończył sie, zanim na dobre zacząłem z niego korzystać. Co dzieje sie z nami, gdy zabraknie nam Internetu?
Byłem bardzo zdenerwowany zaistniałą sytuacją. Nie wiedziałem tak naprawdę, co ze sobą zrobić. Fakt, rozegrałem cały sezon Arsenalem, ale ileż można? Nawet Fifa czasem się znudzi. Jasne, można wykorzystać ten czas ambitniej, czyli pouczyć się, przeczytać książkę. Ja jednak jestem z tych, którzy uczą się tylko wtedy, kiedy muszą. Można było też wyjść na spacer, ale jakoś nie uśmiechało mi się codzienne łażenie po mieście, gdzie mróz trzymał jak diabli. Podsumowując: nie miałem Internetu i nie miałem co robić. Świadomość tego dobijała i denerwowała mnie coraz bardziej.
Tylko dlaczego? Czyżbym był uzależniony? Może. A może Internet stał się moim przyzwyczajeniem, moją codziennością, jak np. picie kawy o 18:00? I nie tylko w moim przypadku. Kiedyś czytano gazety, słuchano radia, oglądało się telewizje. Teraz mamy Internet, który cały czas się rozwija, zaskakuje nas i dostarcza rozrywki. Kto dziś wchodzi do sieci tylko po to, by sprawdzić coś na Wikipedii? Nikt. Przy okazji sprawdzamy skrzynkę pocztową, wiadomości w serwisie informacyjnym, Facebooka, ogłoszenia, filmy… I wiele innych rzeczy. Może i znajdą się osoby, które korzystają z komputera tylko dla nauki, ale w 90% są to dzieci surowych rodziców.
I strasznie denerwują mnie teksty, że naszym rodzicom należy się szacunek i chwała, bo gdy chodzili do szkoły, nie korzystali z Internetu i byli szczęśliwi. Może i należy im się szacunek, ale na pewno nie z tego idiotycznego powodu. To były inne czasy. Teraz mamy Google, które wie wszystko. Jeśli za kilkadziesiąt lat moje dziecko będzie zakładać na głowę hełm, który w mgnieniu oka przekaże mu do mózgu wiedzę, to nie będę prosił o szacunek tylko dlatego, że ja musiałem coś wyszukać w sieci.
I strasznie denerwują mnie teksty, że naszym rodzicom należy się szacunek i chwała, bo gdy chodzili do szkoły, nie korzystali z Internetu i byli szczęśliwi. Może i należy im się szacunek, ale na pewno nie z tego idiotycznego powodu. To były inne czasy. Teraz mamy Google, które wie wszystko. Jeśli za kilkadziesiąt lat moje dziecko będzie zakładać na głowę hełm, który w mgnieniu oka przekaże mu do mózgu wiedzę, to nie będę prosił o szacunek tylko dlatego, że ja musiałem coś wyszukać w sieci.
Mimo że Internet jest coraz szybszy, to i tak zabiera mnóstwo czasu. Jeśli włączymy komputer o 17:00 tylko po to, by sprawdzić maila i Facebooka, to po krótkiej chwili okazuje się, że mamy już 20:00. Czy faktycznie długie siedzenie przed komputerem to oznaka uzależnienia? Nie sądzę. Internet to wirtualny świat, który pragniemy odkrywać. Co rusz znajdujemy rzeczy, które nas zaciekawią i zagłębiamy się w ich poznawanie. Co więcej, człowiek z natury chce więcej i więcej. Podczas przeglądania Internetu nawet na myśl nie przyjdzie nam, by go wyłączyć. Przypomina nam to zegarek, na który spoglądamy po udanej eksploracji.
Codziennie o 18:00 pije kawę. Tak samo codziennie przeglądam Internet. Czy to uzależnienie? A może przyzwyczajenie? Codzienność? Jeśli tak, to czy można w ten sam sposób tłumaczyć uzależnienie od papierosów, alkoholu, narkotyków? Przecież uzależnić się można od wszystkiego. Jeśli nie, to w jaki sposób można oddzielić globalną sieć od używek? Czas, po jakim trzęsą się ręce, gdy z nich nie korzystamy?

Zaraz tam uzależnienie. Czasem po prostu jest to "warunek konieczny" świętego spokoju
OdpowiedzUsuńPewnie jestem uzależniony. Dla mnie to codzienność i jak siedzę w domu, to większość dnia mam włączony komputer (czyli jednocześnie internet). Prowadzę forum blogerów od wielu lat, tworzę blogi, czytam artykuły i na końcu jest rozrywka. Gdyby nie dwie pierwsze rzeczy, to pewnie wytrzymałbym bez internetu. Ostatnio miałem sytuację, że nie było go kilka godzin i też nie wiedziałem na początku co mam zrobić ze sobą, gdyby się to przytrafiało częściej pewnie znalazłbym sobie zajęcie (np. wrócił do fotografii). Jak planuję wyjazdy wypoczynkowe, to staram się unikać komputera i nie wsiąkać na tak długo jak w domu.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, dla niektórych praca wymaga połączenia z internetem, co więcej, wymaga, abyśmy byli cały czas na bieżąco. Czy wtedy tak częste korzystanie z neta stanowi problem, nawet, jeśli jesteśmy "uzależnieni"?
Usuń