Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 20 września 2014
niedziela, 15 czerwca 2014
Muzyka uzależnia to cykl, w którym prezentuję utwory muzyczne, które odkryłem, pokochałem i puszczam aktualnie w kółko. Znalezione w necie, serialu, gdziekolwiek. Muzyka uzależnia, a to jest mój nowy narkotyk:
Prosto z pierwszego odcinka nowego sezonu Suits ;). Oczywiście, ten kawałek słyszałem już wcześniej, ale początek odcinka serialu był tak świetny, że i utwór mi się spodobał.
sobota, 12 kwietnia 2014
W 2012 roku, po dwudziestu latach wspólnego grania, z zespołu Myslovitz odszedł Artur Rojek, jego założyciel i lider. To była zaskakująca wiadomość. Niektórzy (ja na przykład) do dziś się z tym nie pogodzili. Wszyscy przepowiadali koniec zespołu. Tak się jednak nie stało. Chłopaki wydali nową płytę, koncertują. Po Arturze zaś słuch zaginął. Odsunął się w cień i realizował własne muzyczne projekty. Teraz wraca z własną solową płytą Składam się z ciągłych powtórzeń, premiera której miała miejsce 4 kwietnia.
Kocham Myslovitz, w którym śpiewał Rojek. O ile jego śpiew mógł irytować wiele osób, tak trzeba przyznać, że teksty pisał genialne. Do wielu utworów mam ogromny sentyment. To właśnie słowa i melancholijna muzyka potrafiły zawładnąć sercem, umysłem, duszą. W większości jest to zasługa właśnie Artura. Pewnie dlatego pokładałem w ten album wielkie nadzieje. Chciałem, by wróciło to, co w nim najlepsze. Znów chciałem położyć się ze słuchawkami na uszach i płakać.
Pod koniec lutego pojawił się w sieci singiel zapowiadający płytę. Beksa, bo taki nosi tytuł, do dziś utrzymuje się w czołówce Listy Przebojów Trójki. Mnie osobiście ten utwór nie podszedł, choć fajnie usłyszeć jak Rojek klnie. A i refren nie był zły. Tak czy siak, piosenka nastawiła mnie dość sceptycznie.
Album zaczyna się dobrze, spokojnym, relaksacyjnym utworem Lato 76. Potem wspomniana wcześniej Beksa i Krótkie momenty skupienia. Z piosenki na piosenkę jest coraz gorzej. Dopiero hipnotyzujący Czas, który pozostał podnosi poziom. Kot i pelikan to idealny utwór przed snem, trochę melancholijny. Podobnie Kokon. To co będzie wyciąga nas ze świata smętów i prowokuje do tańczenia, a dzięki Syrenom czuć słońce. Słuchając Lekkość zastanawiałem się, na jaką cholerę Rojkowi ten chórek. Ani to ładnie brzmi, ani co. To samo tyczy się chórku dziecięcego, który występuje chociażby w Beksie. Może Artur chciał, by jego płyta nie była tak przygnębiająca, ale to bardziej drażni. Ostatnim numerem na płycie jest Pomysł 2. Utwór mi się podoba, ale wydaje mi się, że to bardziej taka zapchajdziura, niż piękne zakończenie płyty.
Oj, Artur. Spodziewałem się czegoś więcej. Miałem nadzieję na godzinę dobrej, chwytającej za serce muzyki. Dostałem płytę, która jest bardziej eksperymentem (podobnie jak w przypadku Tomka Makowieckiego). Do muzyki wkradła się elektronika i chyba to mnie najbardziej boli. Płyta mocno średnia. Same teksty nie wystarczyły. Miał być wielki powrót. Zawiodłem się troszkę. Rojkowi szło lepiej w grupie doświadczonych muzyków. Oby prędko do takiej wrócił.
Oj, Artur. Spodziewałem się czegoś więcej. Miałem nadzieję na godzinę dobrej, chwytającej za serce muzyki. Dostałem płytę, która jest bardziej eksperymentem (podobnie jak w przypadku Tomka Makowieckiego). Do muzyki wkradła się elektronika i chyba to mnie najbardziej boli. Płyta mocno średnia. Same teksty nie wystarczyły. Miał być wielki powrót. Zawiodłem się troszkę. Rojkowi szło lepiej w grupie doświadczonych muzyków. Oby prędko do takiej wrócił.
piątek, 4 kwietnia 2014
Ilekroć pytam kogoś, jaki jest jego ulubiony, ukochany utwór, ta osoba nie potrafi bez mrugnięcia wymienić artysty i tytułu. Bo ciężko wybrać jedną piosenkę, kiedy podoba się tysiące. Jedni wymieniają kilka tytułów, inni to, co spodobało się im ostatnio. Nie masz jednej, ukochanej? Gówno prawda. Masz.
No chyba, że ograniczasz się tylko do słuchania radia w pracy. Ciężko skupić się wtedy na tekście, nie mówiąc już o przesłaniu, tego, co chce nam przekazać artysta. Muzyczna papka, jaką częstują nas komercyjne stacje nadaje się tylko i wyłącznie do krótkiej podróży samochodem. Chyba, że pracujesz w firmie wykończeniowej. Rihanna, Beyonce, reklamy, wiadomości, Pitbull, Lady Gaga, reklamy, wiadomości. I tak w kółko, przez 8, 10, 12 godzin. Ciężko poszerzać swoje horyzonty i wybrać coś wartościowego. Ale nie hejtować dziś chciałem.
Wyobraź sobie, że twoje życie to film. Ty jesteś reżyserem, to jest twoja wizja. Czy to dramat? Komedia dla nastolatków? Film obyczajowy? Jeśli już do tego doszedłeś, to pomińmy resztę i wybierzmy artystę, który skomponuje muzykę do twojego dzieła. Kto by to był?
Jeśli wciąż nie możesz się zdecydować, zadam ci kilka dodatkowych pytań.
Przy jakim utworze chciałbyś się urodzić? Jaka piosenka przypomina ci dzieciństwo? Przy jakiej muzyce całowałeś się po raz pierwszy? Przy jakiej kochałeś się z osobą, którą darzysz/darzyłeś szczególnym uczuciem? Słuchając jakiego utworu potrafisz płakać? Nasze życie to zbiór pewnych wydarzeń. Jedne są szczęśliwe, miło się je wspomina, inne niestety są dramatyczne. Każde to wydarzenie trwa jakiś czas. I towarzyszy mu muzyka. Często jest to tylko jeden utwór. Na pewno pamiętasz o najważniejszym wydarzeniu z twojego życia. Pomyśl - kojarzy ci się z nim jakaś szczególna melodia?
Moje ostatnie pytanie mogłoby być pierwszym i tak naprawdę jedynym. Bo odpowiedź na nie będzie na pewno jednoznaczna. I podsumowująca.
Przy jakim utworze chciałbyś umrzeć?
Bo ja przy tym.
wtorek, 25 marca 2014
Swoją premierę będzie miała 1 kwietnia (dwie poprzednie miały premierę 9 maja, więc tym razem się pośpieszyli), ale trwa właśnie przedsprzedaż, a utworów możemy posłuchać na oficjalnym kanale na YouTube. Na krążku znajduje się 13 piosenek. Postanowiłem się z nimi zapoznać, zaprzyjaźnić, zakochać.
Pierwszy numer to Ostatni :). Fajne riffy, gdzieniegdzie lekkie, gdzieniegdzie ciężkie, ale tempo jest zbyt wolne. Gdyby go przyspieszyli, utwór miałby pazur. A tak, jest takim nieśmiałym drapieżcą. Ale refren fajny. Potem jest lepiej. J.U.Z.U.T.N.U.K.U., czyli Jeśli umrę zanim umrę to nie umrę kiedy umrę daje kopa. Jest moc, jest energia, jest tempo. I świetny tekst. Cały cyrk ma w środku niepotrzebną wstawkę, która ma się nijak do całości. Słabszy numer w moim odczuciu. Hipokrytes zawiera ciężkie, grunge'owe riffy, a tekst to majstersztyk. O Mambaładze pisałem tutaj w ramach teledysku do tego kawałka. Chłopaki jednak sami doszli do wniosku, że była to raczej relacja ze studia. A piosenka bardzo skoczna. Idealna do wiosennych porządków ;). Szóstym numerem jest Pusta studnia i tak naprawdę, nie wiem, co sądzić o tym kawałku. Melodia pod zwrotki mi się nie podoba, ale z drugiej strony tak ciekawie łączy się z riffem refrenowym, że nie mam żadnych zastrzeżeń. Solówki też niczego sobie, a tekst bardzo intrygujący. Utwór Samotna mówi, że wbrew pozorom, kłamstwo 1000 razy powtarzane, nie staje się prawdą. Pachnie starą, dobrą Luxtorpedą, ale i tutaj pojawia się wstawka, aczkolwiek bardzo klimatyczna. Nieobecny nieznajomy to list dorosłego człowieka, do swojego wiecznie nieobecnego ojca. Bo najważniejsze to wybaczyć. Tutaj już bez wstawek, riffy, które znamy i świetne uotro. J'eu les poids - kolejny słabszy moim zdaniem utwór. Ale ma szybkie tempo, a Kmieta szaleje na basie. Od może do może to dziesiąty kawałek na płycie. Ciężkie brzmienia, a riffy wywołują smutek. Tak, to smutny utwór. Litza i Hans śpiewają na zmianę, więc od razu można tutaj dostrzec podobieństwo do Gimli z poprzedniej płyty. Kolejny smutny utwór to Smoła, który mówi o samotności. Jeśli jesteś samotny, to zdasz sobie sprawę, że to piosenka o tobie. To też piosenka o mnie. Persona non grata słyszałem już dużo wcześniej i razem z Mateuszem jaramy się tym kawałkiem. Tutaj też czuć Robaki, są fajne riffy i refren, który wpada w ucho. Ostatnim utworem na płycie jest Jestem zwycięzcą. Ukłon w stronę popularnego viralu. Piosenka zawiera tekst głębszy niż to, co zaserwował nam autor popularnego filmiku. Refren jednak w obu przypadkach jest ten sam. Elektryzujące riffy cudownie kończą płytę.
A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki jest płytą porządną. Ta recenzja to tak naprawdę pierwsze wrażenie po jej odsłuchaniu. Czekają mnie miesiące słuchania jej w kółko i dopiero wtedy okaże się, czy pokocham ją tak jak Robaki. Ale jestem dobrej myśli, bo już teraz wpadło mi do ucha kilka numerów, na czele z Persona non grata i JUZUTNUKU. Jeśli ktoś nie słyszał o Luxtorpedzie albo jej nie słyszał, to musi się z nią obowiązkowo zapoznać. I kupić ich płytę. Takich artystów na daremno szukać w stacjach komercyjnych, a chłopaki zasłużyli sobie na docenienie ich twórczości.
wtorek, 11 marca 2014
Luxtorpeda pokazała teledysk do piosenki promującej nadchodzący album o fenomenalnym tytule: A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki. Dużo energii to wizytówka Litzy i chłopaków. Nie zabrakło jej w Mambaładze i myślę, że na pewno nie zabraknie jej na płycie. Wymyślne riffy są głównym powodem, przez które utwór nie wpada w ucho. Ale jest napierdalanka, więc źle nie jest. Tekst jak tekst - czy w punku jest on ważny? Nawet o śmieciach można śpiewać. Sam teledysk to też nic wielkiego - ot, nagranie ze studia. Ale widać na nim doskonale, że chłopaki świetnie się bawią przy tym, co robią, a to najważniejsze. Ogólnie, nie ma to dla mnie takiego kopa jak Persona non grata, ale Mambałagi będę na pewno słuchał przy wiosennych porządkach.
Premiera płyty zaplanowana jest na 1 kwietnia. Jaram się jak Rzym za Nerona.
środa, 15 stycznia 2014
Ostatnio głośny stał się nowy przebój Nataszy Urbańskiej pt. Rolowanie, zaraz obok Filiżanki Michała Wiśniewskiego. Obie piosenki zostały kompletnie zniszczone przez falę hejtu. O ile w przypadku drugiego kawałka jestem w stanie to zrozumieć (bo ten utwór to kompletne dno, wyłączyłem w połowie), tak jeśli chodzi o Rolowanie jestem skłonny stanąć w obronie Urbańskiej.
Może to moje nastawienie tak zadziałało. Mimo iż internauci nie pozostawiają na niej suchej nitki, tak ja, włączając teledysk, postanowiłem dać jej szansę. I uroczyście oświadczam, że jest to całkiem niezły utwór. Daleko mu do doskonałego, bo ma swoje wady, które niestety przyćmiły zalety. Przy tym utworze dały dupy 3 osoby: Janusz Józefowicz za reżyserię (lizanie umywalki? really?), Zofia Kondracka za tekst i Natasza Urbańska za to, że się zgodziła na to, co zaproponowali wcześniej wymienieni.
Zalety? Muzyka, śpiew i wygląd wokalistki. No, śpiew może nie jest wybitny, bo zrozumiałem jedynie "Jestem królową z bajki", ale uważam, że to wina tekstu. Zauważcie, że gdyby tę piosenkę nagrała Lady Gaga albo Rihanna, to byłaby przebojem. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Nawet, jeśli teledysk reżyserowałby pan Józefowicz. Dlatego radzę pani Kondrackiej, aby wróciła tam, skąd przyszła i schowała się do szafy. Albo szafki. Pod umywalką. Bo faktycznie, "gubi się w realu".
Nie wiem, dlaczego Urbańska zgodziła się ten "big deal". Niech przestanie śpiewać. Wszystkim, a zwłaszcza jej, wyjdzie to na dobre.
sobota, 1 czerwca 2013
Słuchać Kultu zacząłem dość późno. Kopa w tyłek dostałem cztery lata temu, kiedy to wyszedł ich krążek Hurra!. Od tamtej pory jestem wielkim fanem Kazika i chłopaków, choć na nową płytę nie czekałem aż tak bardzo, by nie spać czy wyrywać sobie włosy z niecierpliwości. Prawdę powiedziawszy, dopiero na koncercie Kultu podczas ostatnich Juwenaliów Krakowskich, gdy zespół zaczął wykonywać nowe utwory, zdałem sobie sprawę, że faktycznie chłopaki dawno nic nie wydali. Ale wreszcie jest –Prosto.
Na płycie znajduje się 16 piosenek. Prostych, ale jakże wpadających w ucho. Na początek intro zatytułowane Teide, w którym pierwsze skrzypce grają klawisze i instrumenty dęte. Drugi w kolejności jest znany już mroczny Układ Zamkniety, promujący film pod tym samym tytułem. Twoje słowo jest prawdą udowadnia, że po niezbyt ambitnych tekstach z poprzednich płyt przyszła pora na prawdziwy renesans. Genialnie się tego słucha. Jest też miejsce na rozmyślania na temat upływającego czasu i wyrażanie życiowej radości w utworach Dzisiaj jest mojej córki wesele, Dobrze być dziadkiem i Życie jest piękne. Ale Kazik – jak to Kazik – pobluzgać też lubi, a upust emocjom daje w utworze Prosto. Znalazły się również melodyjne, uszczypliwe komentarze do sytuacji w polskiej piłce nożnej (Dlaczego tak tu jest, Nie chcę grać w reprezentacji) czy niedanego zamachu na Sejm (Bomba na parlament). W przeciwieństwie do poprzednich albumów, piosenki są krótkie, co nie zawsze jest zaletą. W przypadku Moja myszko chciałoby się, by solówka gitarowa trwała co najmniej dwa razy tyle, ile trwa. Tradycyjnie pod ostrzał idzie rząd, który nas okrada, o czym Kazik śpiewa w Zabiłem ministra finansów. Staszewski poruszył nawet problem alkoholizmu (Największa armia świata wzywa cię), a na koniec Opowiada się za miłością.
Czasy sie zmieniają, a Kult brzmi coraz lepiej. Każdy instrument słychać bardzo dokładnie. Kazik zaś im starszy, tym lepszy. Śpiewa spokojniej, dzięki czemu jego teksty lepiej trafiają do odbiorców. Czasy świetności chłopaki mają już za sobą, ale ich muzyka wciąż trzyma poziom. Podsumowując, Prosto nie jest wybitną płytą, ale muzyka pełna optymizmu i ironicznych komentarzy wywołuje uśmiech na twarzy i myślę, że fani nie bedą zawiedzeni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






